KPO pod lupą: miliony na kulturę, kontrowersje rosną
- Piotr Wiśniewski
- 27 sie
- 2 minut(y) czytania
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozdysponowało blisko 250 milionów złotych z Krajowego Planu Odbudowy na projekty kulturalne i stypendia. Choć celem było wsparcie sektora po pandemii, lista beneficjentów wywołała burzę – podobnie jak wcześniejsze dotacje dla gastronomii i hotelarstwa.

Kultura czy polityka?
Wśród beneficjentów znalazły się instytucje i osoby o wyraźnym profilu ideologicznym. Teatr Krystyny Jandy otrzymał 200 tys. zł na spektakl o narkomanii. Sama aktorka od lat deklaruje poparcie dla środowisk liberalno-lewicowych, a jej wypowiedzi o rządzie Zjednoczonej Prawicy są ostre i bezkompromisowe.
Zespół Poparzeni Kawą Trzy, złożony z dziennikarzy mediów komercyjnych, dostał ponad 150 tys. zł na koncert. Fundacja Liberte, organizująca Igrzyska Wolności – wydarzenie z udziałem polityków opozycji – otrzymała niemal 300 tys. zł.
71 tysięcy z KPO trafiło też na przestrzeń kultury lesbijskiej.
Fundacja Teatr Klasyki Polskiej otrzymała blisko 200 tysięcy na studia genderowe.
Z kolei ponad 160 tysięcy ma kosztować sceniczny manifest intymności, a 36 tysięcy projekt zatytułowany „Kolory męskości — Tik Tok, taniec i cielesne doświadczenie męskiej tożsamości”.
Opozycja nie szczędzi słów krytyki. Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk porównał sposób rozdawania środków do „zrzucania pieniędzy z helikoptera na wybrane podwórka”. Z kolei Jakub Stefaniak z KPRM zapewnił, że „każda złotówka zostanie dokładnie sprawdzona”.
Pojawiają się pytania o brak mechanizmów antykorupcyjnych i zbyt ogólne regulaminy konkursów. Poseł Mariusz Gosek zarzucił rządowi, że zamiast kontrolować wydatki, skupiał się na ściganiu lokalnych inicjatyw, takich jak Koła Gospodyń Wiejskich czy OSP.
Czy KPO spełni swoją rolę?
Ekonomista dr Krystian Mieszkała podkreślił, że środki z KPO powinny służyć rozwojowi, a nie konsumpcji. „Jeśli będą wydane rozsądnie, mogą realnie przyczynić się do odbudowy kraju.”
Tymczasem afera wokół KPO staje się kolejnym ciężarem dla rządu Donalda Tuska. Zdaniem politologa Pawła Kubali, w dobie mediów społecznościowych trudniej będzie ją wyciszyć niż w przeszłości.








Komentarze