Brazylijska żywność na europejskich stołach? Rolnicy mówią wprost: to nie handel, to sabotaż
- Piotr Wiśniewski
- 1 minutę temu
- 2 minut(y) czytania
Europa znów staje przed pytaniem, które wraca jak bumerang: czy unijne normy bezpieczeństwa żywności są realną tarczą, czy tylko papierową deklaracją? Decyzja Komisji Europejskiej o zablokowaniu importu mięsa z Brazylii pokazuje, że problem jest poważny — ale jeszcze poważniejsze jest to, że zakaz zacznie obowiązywać dopiero we wrześniu.

Do tego czasu europejski rynek może zostać – jak mówią rolnicy – rozjechany przez tani import, który nie spełnia standardów, a jednak wciąż płynie do Europy szerokim strumieniem.
W ostatnich tygodniach na stoły w Holandii trafiła wołowina z hormonami wzrostu, a do Grecji – drób z Salmonellą. Bruksela skreśliła więc Brazylię z listy krajów bezpiecznych. Ale zrobiła to z opóźnieniem, które dziś budzi więcej pytań niż odpowiedzi.
Komitet przy Komisji Europejskiej potwierdza: od 3 września zakaz obejmie wszystko – od żywych zwierząt po miód. Tyle że do września zostało kilka miesięcy, a w tym czasie – jak podkreśla posłanka Anna Gembicka – europejscy rolnicy będą musieli konkurować z produktami, które nie mają prawa znaleźć się na unijnym rynku.
Brazylia reaguje ostro. Resort rolnictwa w Brasílii mówi o „niesprawiedliwej decyzji” i zapowiada walkę o cofnięcie zakazu. A wszystko to dzieje się zaledwie dwa tygodnie po wejściu w życie tymczasowej umowy handlowej z Mercosur.
Przypadek? Rolnicy w to nie wierzą.
Rząd Donalda Tuska zaskarżył umowę do TSUE, wskazując na jej bezprawne stosowanie. Ale minister rolnictwa Stefan Krajewski studzi emocje: europejski sąd działa wolno, a rolnicy potrzebują ochrony teraz, nie za rok.
Tymczasem skutki są już widoczne. Przewodniczący OPZZ Rolników Sławomir Izdebski alarmuje, że ceny bydła spadły o 5 zł za kilogram. Dla wielu gospodarstw to różnica między przetrwaniem a upadkiem.
A to nie koniec problemów. Rolników dobijają przymrozki i susza. W Lubelskiem sadownicy stracili nawet 100 procent plonów. Rząd czeka na pełne szacunki, ale – jak mówi szef sejmowej komisji rolnictwa Mirosław Maliszewski – odszkodowania nie pojawią się z dnia na dzień.
W tej atmosferze narasta gniew. NSZZ „Solidarność” zapowiada 20 maja ogólnopolski protest. Rolnicy, kolejarze, pracownicy różnych branż mają blokować drogi i zatrzymywać pociągi.
– 20 maja Polska ma stanąć – apeluje Tomasz Ognisty z rolniczej „Solidarności”.
Manifestacja ma być także poparciem dla prezydenckiego wniosku o referendum w sprawie polityki klimatycznej i sprzeciwem wobec Zielonego Ładu.
Jedno jest pewne: spór o brazylijską żywność to nie tylko kwestia importu. To test na to, czy Europa potrafi chronić własny rynek i własnych rolników.




Komentarze