top of page

Fińska firma Jolla ma dość telefonów, które „wiedzą o nas więcej, niż byśmy chcieli”.

  • Zdjęcie autora: Piotr Wiśniewski
    Piotr Wiśniewski
  • 2 minuty temu
  • 2 minut(y) czytania

Oto on — europejski smartfon, który mówi „dość” chińskim i amerykańskim wynalazkom.



Fińska Jolla wraca na scenę i pokazuje Jolla Phone: pierwszy od lat telefon zbudowany na w pełni europejskim systemie Sailfish OS. Zero szpiegowania, zero Big Techu, zero kompromisów.


To nie jest kolejny plastikowy gadżet. To manifest.

Projekt ruszył w grudniu 2025 roku i… eksplodował. W trzy miesiące — 10 tysięcy zamówień przedpremierowych. Ponad 5 milionów euro jeszcze zanim urządzenie trafiło na taśmę produkcyjną. A ta ruszy już w drugim kwartale 2026 roku, w Salo — mieście, gdzie kiedyś rodziły się telefony Nokii. Symbolicznie? Bardzo.


Przypadkowo? Ani trochę.

„Budując system od podstaw, możemy zagwarantować jego integralność i bezpieczeństwo” — podkreśla CEO Jolli, Sami Pienimäki.

I trudno mu nie wierzyć, bo Sailfish OS to dziś jedyna europejska alternatywa dla iOS, Androida i HarmonyOS. System, który nie wysyła Twoich danych do żadnego cyfrowego imperium.


A jeśli ktoś się martwi o aplikacje?

Spokojnie. Dzięki technologii AppSupport Jolla Phone odpala programy z Androida — komunikatory, bankowość, social media — bez logowania do Google i bez śledzenia. Do tego fizyczny przełącznik prywatności, który jednym kliknięciem odcina mikrofon, kamerę i czujniki. Tak, fizyczny. Jak w starych dobrych czasach, kiedy „wyłączone” znaczyło naprawdę wyłączone.


Specyfikacja? Rozsądna, nie napompowana.

AMOLED 6,36” Full HD+, MediaTek Dimensity 7100 5G, 8 lub 12 GB RAM, 256 GB pamięci z opcją rozszerzenia do 2 TB, aparaty Sony 50 i 13 Mpix, 32 Mpix do selfie, bateria 5500 mAh — i uwaga — wymienialna przez użytkownika.

Telefon waży 190 gramów, ma 158 × 74 × 9 mm i wymienne tylne panele. Cena: 649 euro za wersję 8/256 GB, a za 49 euro więcej — 12/256 GB.


Czy to rewolucja?

Jeśli Europa ma odzyskać technologiczną niezależność, to właśnie takimi urządzeniami.

Jolla Phone nie próbuje być „kolejnym iPhone’em”. On próbuje być… nasz.


Fot Jolla

 
 
 

Komentarze


bottom of page